wtorek, 21 marca 2017

Zwariowany rafting rzeką Agung. ( Bali )


Wcześnie rano ubieramy się w kaski ( wybieramy dla naszego teamu kolor żółty), a wiosła bierzemy czerwone. ( Kobiety nawet na raftingu dbają o dobór kolorów).
Po zgromadzeniu sprzętu przychodzi nam pokonać kilkaset schodów do rzeki.
Na brzegu czekają pontony. 
Naszym przewodnikiem okazuje się niezły świr (co naszej grupie Poco Loco oczywiście odpowiada). 
Facet cały czas się śmieje i krzyczy do każdego przepływającego pontonu ochlapując przy tym jego pasażerów. 
Rzeka ma bardzo wartki nurt z wystającymi głazami. Nasz kapitan szybko się orientuje, że jesteśmy obeznane z wodą. 
Wybiera szybsze bystrza i wystające skały, na których nasz ponton wybija się w powietrze, by z hukiem opaść w spienioną wodę. Jesteśmy uhahane po pachy i drzemy się wniebogłosy! 
Balijczyk jest zwinny jak małpka i potrafi ( nie wiem jakim cudem) przeskoczyć ponad naszymi głowami z rufy na dziób wybawiając nas z nie jednej opresji.
Z naszego centrum nurkowego płyną równolegle Austriacy, którzy są godnym przeciwnikiem w walce na wiosła. 
Jest trochę pontonów z Japończykami, którzy ubrani w kurtki przeciwdeszczowe dostojnie zanurzają wiosła w wodzie. Nasza załoga nie zważa na zgorszenie Japończyków i ich niechęć do wodnego szaleństwa. Atakujemy ich ile mamy sił w rękach i wiosłach. 
Nie sądziłam, że na raftingu będziemy śpiewać liczne piosenki: w tym jeden z hymnów kibiców piłkarskich. Nasz kapitan był w stanie wyśpiewać wszystko we wszystkich językach!
Pod koniec naszego rejsu część z nas straciła głos, ale warto było!

niedziela, 19 marca 2017

Bogata rafa Toyapakeh przy Nusa Penida ( Bali )


Nurkując na tej rafie widzimy formacje we wszyskich kolorach tęczy. 

Różnorodność koralowców, gorgoni i gąbek jest ogromna. 
Żyje tu mnóstwo wielobarwnych  rybek większego i mniejszego kalibru.


Na "skrzyżowaniu" rafowym mijamy się z żółwiem.
Pływamy wśród kolorowych ławic, które wiją się między koralami jak wstążki.
Duża ośmiornica spogląda na nas z zaciekawieniem, po czym zwiewa do małej groty.
Ostatnie nurkowanie tego wyjazdu kończymy z dużą ławicą travelerów.
Na ostatnim przystanku bezpieczeństwa jesteśmy nieszczęśliwe, ale wszystko ma swój kres. Niestety..

sobota, 18 marca 2017

Tańczące z mantami. (Bali)


Rano dojeżdżamy do  Nusa Penida. 
Tu czeka na nas motorówka, którą płyniemy do miejsca nazwanego Manta Point. 
Mijamy cudowne plaże i niezwykłe formacje skalne.
Kiedy wskakujemy do wody widzimy pod nami przepływających sześć mant.
Po kilku minutach dopływamy do Manta Point.
Spektakl jaki się odbywa przed naszymi oczami jest nieprawdopodobny. Siedem mant tańczy z gracją nad sporą skałą.
 Nie mają zamiaru nigdzie odpływać. 

Od czasu do czasu opuszczają skałę aby przypatrzeć się nam i z wdziękiem baletnicy wracają na swoją scenę. 

Jesteśmy zwyczajnie ZACZAROWANE. 
Wisimy, tak sobie na 9 metrach, przez 60 minut, wpatrzone w ten niezwykły spektakl. 
Jedne odwiedziny u mant są, dla nas, absolutnie niewystarczające! Następnego dnia znowu gościmy u nich 60 minut. Gościem jest również rekin przemykający między skałami. Drugie obserwowanie tych eleganckich zwierząt owocuje jeszcze kolejnym przybyciem na Manta Point. 
Po trzecim nurkowaniu z wielkim żalem wypływamy na powierzchnię. "Jezioro łabędzie" w wykonaniu tych niezwykłych tancerek zostanie w naszej pamięci na zawsze....

środa, 15 marca 2017

Dzień pełen emocji. (Bali)


Uzbrojone po zęby w aparaty fotograficzne i kamery odwiedziłyśmy święty małpi gaj w Ubud- Mandala Suci Wenara Nana. 
Wchodząc na teren małp musiałyśmy zostawić wszystkie graty- nawet czapki i okulary.
Żyje tu kilkaset makaków w kilku rywalizujących klanach. Są wytrawnymi złodziejami. 
Na terenie ogrodu można kupić banany dla szalonych mieszkańców.
Przy wejściu powitała nas pierwsza rodzinka sympatycznych makaków. 
Ujawnił się również pierwszy złodziejaszek.
Po kilkunastu metrach zobaczyliśmy następne. 


Spory samiec ochoczo wskoczył na Ani głowę i ani myślał schodzić póki nie dostał banana. 
Za chwilę ja miałam licznych towarzyszy chcących otrzymać banany. 
        Fot. B. Baran

Błyskawicznie straciłam spinkę do włosów w kształcie kwiatka. Moje powiewające luźne spodnie były prawdziwą małpią sensacją. Futrzaki co chwilę szarpały nogawki usiłując wejść do środka. Traciłam cierpliwość kiedy zaczynały szarpać zębami. 
        Fot. B. Baran

Małpi fotograf usiłował zaopatrzyć się w mój aparat. Niestety musiałam mu odmówić. 
       Fot. B. Baran

Nieomalże siłą wyciągnięto mnie  z małpiego g(r)aju.
Bali czekało, więc musiałyśmy dalej jechać. 
Zatrzymałyśmy się, aby zobaczyć pracę balijskich rzeźbiarzy. 
Misterne  prace są rzeźbione w różnych gatunkach drewna. 
Wykonanie najbardziej wyrafinowanych rzeźb zajmuje nieraz kilka lat.
                                 
                              Praca nad tą rzeźbą trwała 2 lata! Cena 45000 USD.

Tutaj część z nas zrobiła zakupy dla rodzin i przyjaciół.
 Następnie odwiedziłyśmy tropikalną plantację. Nasz przewodnik Win cierpliwie pokazywał nam jak rosną dziesiątki różnych przypraw. 
Zobaczyłyśmy różnicę między kawą robusto i arabicą.
Poznałyśmy tajniki palenia kawy.
Na końcu czekała nas absolutna wisienka na torcie. W miejscu degustacji napojów i kaw łazikowały luwaki. 
                                   
To dzięki tym uroczym zwierzakom świat zachwyca się najdroższą kawą świata!

Produkcja kawy odbywa się przez przewód pokarmowy luwaków!
Nie możemy oczywiście nie zamówić tego słynnego napitku! (cena filiżanki 50000 rupi)
Wreszcie przychodzi czas na sferę duchowną i odwiedzamy sanktuarium z bijącym źródłem świętej wody, które powstało w X wieku - Pura  Tirta Empul.
Balijczycy przybywają do tego miejsca aby się modlić i zabrać ze sobą świętą wodę. 
Jestem wzruszona widząc przybywające tu całe rodziny. 
Niestety turyści z całego świata zachowują się głośno i lekceważąco ( dotyczy to głównie białych turystów). 
Spacerujemy po tym niezwykłym miejscu. 
Na głównym placu jest sporo zwiedzajądzych.
Wracamy pozytywnie zakręcone do Sanur. 
Po drodze mijamy cudowne pola ryżowe w Tegallalang.
Wieczorem, na plaży w Sanur, czeka nas urocza kolacja. Jesteśmy zachwycone, a jutro mamy kolejne wyzwania..