wtorek, 4 grudnia 2018

Al-Karak (Jordania)

Zamek Al-Karak został wzniesiony przez krzyżowców, których dzieło było wielokrotnie zmieniane. Dzięki licznym zmianom, przez  panujące władze, trudno jest wydzielić kolejne okresy nawet dla archeologów.
Zamek przez wiele lat pełnił ważną, strategiczną rolę.
Fortecę można swobodnie penetrować. Jest tu wiele tajemniczych korytarzy, wnęk i zakamarków. Niektóre są delikatnie podświetlone. Osoby starsze i dzieci powinny bardzo uważać, albowiem nie wszystkie przejścia są zabezpieczone.
Wokół zamku rozsiadło się miasto Al-Karak. Jest ośrodkiem handlowym dla okolicznych miejscowości i Beduinów. Sprzedawcy, we wszystkich językach,  starają się zagadywać do przechodzących turystów. Panuje tu wesoła atmosfera. Nam też udziela się tutejszy nastrój. Zatrzymujemy się na tradycyjną herbatę z miętą. Grzeje słońce i jest nam dobrze...

czwartek, 29 listopada 2018

Region Al-Mujib Reserve nad Morzem Martwym (Jordania)

Z Al- Mujib mieliśmy wielkie oczekiwania. Mieszkaliśmy w Mujib Chalets- maleńkich, skromnych domkach położonych bezpośrednio nad Morzem Martwym. Obszar był położony na terenie depresyjnym- minus 400 m. Prawdziwą radochę sprawiały nam kąpiele w morzu, w którym bardzo ciężko było się zanurzyć. Nie używając materaca unosiliśmy się na powierzchni i mogliśmy swobodnie czytać gazetę!!
Marzeniem niektórych z nas był trekking wąwozem w Al- Mujib Reserve.
Nie jest to łatwe przejście.  Wędruje się rzeką, która płynie dnem wąwozu.  Niestety trzy tyodnie wcześniej Jordanię nawiedziły solidne deszcze. Wąwozy i koryta rzek wypełniły się rwącą wodą niosącą poważne zniszczenia. Zginęło kilkadziesiąt osób, w tym 22 dzieci. 
Okazało się, że po tragicznych wydarzeniach, wejść do wąwozów pilnuje policja. Rozpacz naszej grupy była ogromna ( mamy powód, aby powrócić tutaj wiosną!). Na nasze błagania pozwolono nam zobaczyć początek trasy.
Ponieważ nie można było maszerować wąwozem postanowiliśmy dojść na szczyt, gdzie znajdował się punkt widokowy (Panorama Dead Sea). Trasa nie była łatwa, napotkane drogi szutrowe były poprzerywane przez szalejącą wodę. 
U celu naszego marszu ukazał się elegancki ośrodek konferencyjny z restauracją, gdzie kupiliśmy lody i piwo! Co w kraju muzułmańskim nie jest oczywistą rzeczą. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną. W pięknych okolicznościach przyrody zjedliśmy posiłek. O zmierzchu dotarliśmy do stęsknionego, za nami, samochodu. Po przejściu ok. 20 km. mieliśmy ogromną ochotę na powtórzenie kąpieli. Wracając do Mujib Chalets nie  rozumieliśmy dlaczego przy drodze zostały umieszczone zakazy kąpieli w  Morzu Martwym.
Niezrozumienie zakazów zaowocowało nocną kąpielą.
Musieliśmy przyznać,  że powiedzenie : " zakazany owoc smakuje najlepiej"- okazało się kolejny raz prawdą!

środa, 28 listopada 2018

Zamek Saladyna-Kalat ar-Rabat (Ajloun-Jordania)

Zbudowany został w XII w, przez Izz Ed-Dina Ousama (pogromcę krzyżowców). Zamek jest w świetnym stanie. Podziwiamy wspaniałą budowlę i niezwykłe widoki. Pod zamkiem, u dziadka, można  wypić pyszną herbatę, co czynimy z wielką przyjemnością.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Niezwykłe Jerash

Przechodząc przez bramę miasta Jerash wkraczamy w niezwykły świat. Zostało wzniesione, w II w. p.n.e.,  przez legiony Aleksandra Wielkiego.
W czasach świetności miasto liczyło ok. 20 tyś. mieszkańców.  Życiu w luksusie sprzyjało zróżnicowanie działalności gospodarczej: górnictwu rud żelaza, handlowi i rolnictwu.
Naszą wędrówkę rozpoczynamy spacerem brukowaną ulicą, otoczoną kolumnami. Wokół, na wzgórzach, rozsiadły się świątynie, amfiteatry, łaźnie i fontanny. Wszystko jezt otoczone murem z wieżami i bramami.
P4zypadkowo oglądamy pokaz musztry legionistów i wyścigi rydwanów.
Jesteśmy zachwycaeni tym miejscem. Jedyne co naz razi, to pezpośrednia bliskość dzsiejszego miazta z jego zgiełkiem i architektonicznym bezhołowiem....

sobota, 24 listopada 2018

Początek naszej jordańskiej przygody. (Jordania)

Pakowanie do Jordanii wymagało większego skupienia, albowiem mogliśmy zabrać tylko 10kg bagażu.  Biorąc pod uwagę nasz urozmaicony sposób zwiedzania było to niezłe wyzwanie.
Lądowanie w Amannie odbyło się przy ulewnym deszczu. Teraz czekał nas poważny egzamin: wynajęcie samochodu. Pierwsza próba była porażką. Przy dziennym świetle samochód okazał się brudny ponad wszelką miarę. Kierowca musiał trzymać się kurczowo kierownicy, ponieważ samochód maniakalnie chciał skręcać w prawo!
W związku z tym pojawiliśmy się ponownie w wypożyczalni.
Tutaj (za dopłatą) wymieniliśmy samochód na KIA Sportage. Wzięcie tego niedużego SUV'a opłaciło nam się na trudnych drogach Jordanii. Tutaj bowiem drogi asfaltowe pełne są kocich łbów i niespodziewanych dziur.
Po wypiciu, w maleńkim sklepiku, pysznej kawy z kardamonem,  mogliśmy wreszcie rozpocząć naszą podróż!

piątek, 16 listopada 2018

Bandar Khiran- podwodne igraszki (Oman)

Na ostatnie dwa dni przepłynęliśmy w okolice Bandar Khiran. Zacumowaliśmy w uroczej zatoce otoczonej skałami. Wschody i zachody słońca były niesamowite.
Przejrzystość wody nie poprawiła się, a mimo to nureczki były niezwykłe. Zewsząd otaczały nas ławice. Na płytszych głębokościach witały nas kolorowe rafy.
Nurkowanie nocne również było emocjonujące.  Spotkaliśmy wiele zwierzaków.
Na przedostatnim nurku, na szesnastu metrach, utworzyliśmy piramidę z 11 osób. Oczywiście w naszym przedsięwzięciu brał równieź nasz duński przewodnik. Trójka reporterów, robiąc nam filmy i zdjęcia, miała niezły ubaw widząc nasze poczynania na 16 metrach.
Pożegnalne nurkowanie zakończyliśmy na wraku okrętu wojennego Almonasir.  Został specjalnie zatopiony na 29 metrach. Ma 85 metrów długości.
Nie było sinego prądu, więc swobodnie mogliśmy wrak opłynąć i zwiedzić w środku.
Z żalem rozpoczęliśmy, ostatni na tym safari, przystanek bezpieczeństwa. Wszyscy ukończyliśmy nurkowania w dobrym zdrowiu i już tęsknimy za  następnymi!

czwartek, 15 listopada 2018

Nurkowanie na Dimaniyat Islands (OMAN)

Na archipelagu Dimaniyat spędzamy kilka dni. Każdego dnia mamy trzy nurkowania dzienne i jedno nocne. Pobudka jest o 6.15.
Na łodzi jest międzynarodowa obsługa i międzynarodowa grupa nurków- totalny mix!
Zostajemy podzieleni na dwie grupy. W grupach pływamy w systemie partnerskim. Pary mogą, ale nie muszą pływać z całą grupą. Jak zawsze, tak i tym razem, objawiają się niesubordynowane osobniki, które indywidualnie znikają i pojawiają się znienacka. 
Tore- nasz przewodnik, jest świetnym "wyszukiwaczem". Podczas nurkowania ma nawet szkło powiększające(!!), abyśmy dokładnie mogli obejrzeć znalezione maleństwa! Morze Arabskie pełne jest ryb przeróżnej maści i kolorystyki.  Mamy przyjemność oglądania przepięknych raf koralowych. Niestety przejrzystość wody jest średnia lub słaba.  Robienie zdjęć w tych warunkach jest bardzo utrudnione. Dzięki przewodnikowi trzykrotnie spotykamy rekiny lamparcie. Dwa są ogromnych rozmiarów i jeden mniejszy.
Pierwsze dni nie napotykamy mocnych prądów, temperatura wody wynosi ok 28°. Na Aquarium N/S przypominamy sobie o prawdziwym nurkowaniu. Napotykamy tu bardzo silny prąd. Nurkowanie rozpoczynamy zsuwaniem się po linie. Na 22 metrach widoczność jest beznadziejna. Część, z nas, wisi na hakach, reszta rozpaczliwie wbija palce w skamieniałą część rafay. Powoli posuwamy się na przód,  co kosztuje nas sporo wysiłku. Po 30 minutach pierwszym osobom kończy się powietrze i muszą zakończyć nurkowanie. Reszta nurków melduje się na powierzchni niewiele później.
Jeszcze raz morze pokazało nam, że należy mu się  bezwzględny szacunek!

poniedziałek, 12 listopada 2018

Nasze Omańskie safari nurkowe

W Sifawy czeka na nas, na redzie, łódź Saman Explorer. Jest to jedyna, w tym regionie, łódź na której odbywają się safari nurkowe. Dopływamy do niej mniejszą jednostką. Wita nas uśmiechnięta załoga. Kabiny są wygodne i wyposażone w klimatyzację i wiatraki! Pokład nurkowy jest bardzo przestrony, podobnie jest z platfomą na rufie.
Po pierwszym pysznym i obfitym posiłku wiemy, że nie schudniemy! Teraz pozostaje nam tylko nurkować!

piątek, 9 listopada 2018

Al-Hadżar-niezwykłe góry Omanu

   Około 8.00 jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie rozpoczęcia podróży. Przed hotelem czekają na nas dwaj przewodnicy: Mohamed i Nasir, oraz cztery terenowe samochody. Część grupy (tej leniwej) jedzie dwoma samochodami z naszymi przewodnikami. Ambitni prowadzą samodzielnie pozostałe dwa samochody. Około 30 minut trwa przekazanie bolidów polskim kierowcom. Każdy samochód otrzymuje tutejszy telefon komórkowy, na wypadek zagubienia się w górach czy na pustyni. .
Najpierw musimy zdobyć tutejsze pieniądze. Sa nimi riale (1rial- to ok 10 zł).
   Mijane bankomaty są nieczynne, więc zatrzymujemy się przy banku, gdzie możemy wymienić pieniądze. Wymiana waluty, zrobienie xero naszym paszportom i wypicie kawy w pobliskim McDonaldzie ciągnie się w nieskończoność.  Tutaj nikt nikogo nie pogania. My jesteśmy na wakacjach, więc nie przeszkadza nam to absolutnie! Musimy jedynie Justynę odziać w dodatkową chustę. Okazało się, że na tutejsze standardy jej szorty są zbyt krótkie.
Uzbrojeni w niezbędny sprzęt i dobre humory rozpoczynamy naszą podróż w kierunku zachodnim.
W Nakhl odwiedzamy fort. Zamieszkiwali tu władcy i stał na straży szlaków handlowych. Fort był praktycznie nie do zdobycia. Jedną z ciekawszych broni był wylewany, na atakujących, gorący syrop daktylowy.
Po godzinie zwiedzania nasza karawana rusza dalej. W krótkim czasie kończy się asfalt na drodze. Wjeżdżamy w pasmo górskie Al-Hadżar. Zaczynamy mozolnie, samochodami, wspinać się pod górę. Jedziemy wąskimi, kamiennymi dróżkami. Mijanie z innymi użytkownikami jest wielce utrudnione. Kierowcy muszą się wykazywać dobrymi umiejętnościami.  Przed zachodem słońca dojeżdżamy na 2000m. Jest tu znacznie  chłodniej niż nad morzem. Widzimy z daleka nasz hotel przycupnięty na zboczu sąsiedniego wzgórza. Są to maleńkie domki z przeszklonymi ścianami i tarasami. Między nimi rozłożył się basen.
Spędzamy tu przemiły wieczór i umawiamy się na spotkanie, w basenie przed świtem, aby zobaczyć wschód słońca.
Pobudka, o tak chorej porze, nie jest przyjemna. Większość pozostaje w ciepłych łóżkach. Wyjście na zewnątrz, w zimny poranek, jest dramatyczny. Perspektywa wejścia do basenu nie  napawa mnie radością. Skuleni spotykamy się w punkcie zbiórki. Słońce nie ma zamiaru wyjść spoza ciężkch chmur.
Mając zapas czasu pozostaje nam ogrzać się w wannie.
O 8.30 wyruszamy w dalszą podróż. Odwiedzamy stare, opuszczone miasto Al-Hambra. Jesteśmy zachwyceni niezwykłą architekturą miasteczka i oplatającymi ją palmowymi ogrodami. Przejazd wązkimi uliczkami jest niesamowitym wyzwaniem. Przewodnicy namawiają naszych kierowców na rezygnację z przejazdu samochodami. Nikt się nie poddaje i samochody wychodzą z tej przygody bez szwanku. Wiadomo!
Ponownie oglądamy to miejsce z fortu w Niżwie. Pod murami fortu rozłożył swoje kramiki bazar, na którym pozbywamy się części pieniędzy. Po wypiciu kawy nasza karawana wyrusza w dalszą drogę...