sobota, 9 lipca 2016

Ciche Vathi na Peloponezie. ( Grecja-żagle)


Zbliżając się do Aten przepłynęliśmy przez tłoczne Paros i na koniec dnia zapłynęliśmy do maleńkiej zatoczki Vathi. ( Kilka dni wcześniej odwiedziliś zatokę Vathi na Sifnos! ) Przy kei może cumować tylko kilka łódek, a do maleńkich tawerenek mamy dwa kroki! 
Napełnienie 700 litrów wody kosztuje tu "aż" 1,5 Eur! Panuje tu błogi spokój. 
Może wydawać się, że byłam wszędzie, przez tyle lat żeglowania, w Grecji- jest to bzdura! Grecję można odwiedzać całe życie i za każdym razem odkryć nowe miejsca. 
Mimo niewielkiej odległości od Aten zawitaliśmy tu pierwszy raz. Oprócz żeglarzy nie ma tu masowej turystyki. Czas płynie w zwolnionym tempie.
 Tu wszyscy witają wszystkich serdecznie. Pop zaprasza na ciasto kawę. 
Nie chcemy rano opuszczać tego miejsca, ale nasz rejs dobiega końca i musimy płynąć w kierunku Aten..

środa, 6 lipca 2016

Hydra- prawdziwa perełka. ( Grecja- żagle)


Po  dwunastogodzinnej żegludze docieramy na Hydrę. 
Jest to prawdziwa perełka w archipelagu wysp w Zatoce Sarońskiej.  W miasteczku Hydra jedynym środkiem lokomocji i transportu wszelkich towarów są osiołki, a jedynym samochodem jest śmieciarka.
Nawet jest zakaz jeżdżenia na rowerach! Domki przycupnęły przytulone do siebie w zatoce o kształcie księżyca. 


Z powodu niewiekiej odległości od stolicy Grecji, przyjeżdża tu wielu Ateńczyków na weekendy. Większość turystów, z całego świata, pragnie znależć się tutaj choćby na parę godzin. Mimo tłumów polecam to miejsce gorąco, albowiem miasto zachowało grecki charakter i luz. 
Przy nabrzeżu znajduje się wiele tawern i sklepów, w których można zostawić spore pieniądze. 
Uwielbiam zapuszczać się w głąb miasteczka i włóczyć się maleńkimi uliczkami, przy których przybywa odrestaurowanych domów. 

Są tu również tawerenki gdzie jedzą Grecy, bo turystom nie zawsze chce się łazikować w oddalone ulice.
Niewielki port, w zatoce, jest zawsze zatłoczony i jachty stoją tu w kilku rzędach. 
Ustawieniem łódek zarządza stary Grek. 
Pierwszy raz spotkaliśmy go kilkanaście lat temu. Wtedy był bezdomnym i pomagał żeglarzom za skromne datki. Po kilkunastu latach ciężkiej pracy port go zatrudnił i nadal pomaga przybyszom cumować.
Tym razem mamy niesamowite szczęście i cumujemy przy samym nabrzeżu. 
Stoliki tawerny są od naszej rufy oddalone o 2 metry. Nie schodząc z łódki mamy internet!
W nocy zachciało mi się zamieścić kilka zdjęć w inernecie.Położyłam ipada na rufie i na dwie minuty straciłam go z oczu. Kiedy wróciłam był pęknięty! Rozpacz była wielka. Następnym ipadem stał się zeszyt w kratkę! 
Rano, o 7, przypływa rybak z pieskiem na dziobe. 
Okoliczni restauratorzy i koty czekają na nabrzeżu. Nikt nikogo nie popycha: ludzie i koty grzecznie oczekują na swoją kolej, a przechodzące obok psy obojętnie przyglądają się im. 
Taka właśnie jest Hydra.

wtorek, 5 lipca 2016

Milos- niezmiennie piękna. (Grecja- żagle)


Po cudownym dniu spędzonym w Kleftikach cumujemy w Adamas. Tutaj wita nas szalejący na kei szczeniak. 
Ogarniamy siebie i łódkę. Po czym pędzimy do wypożyczalni po buggy i błyskawicznie opuszczamy głośne Adamas. 
Milos to wyspa pełna niesamowitych miejsc do których uwielbiam powracać. 
To tutaj znaleziono marmurowy posąg Wenus z Milo. 
Najlepszym sposobem zwiedzania to skutery lub przewiewne buggy. 
Na początek kierujemy się do miejscowości Pollonia. 
Odwiedzamy maleńką cerkiew gdzie pop nadzoruje prace budowlane. 
Następnie zatrzymujemy swoje bolidy w Papafragas.  
Podziwiamy groźnie wyglądające skały, które osiadły w morzu. 
Uroda maleńkiej zatoczki Konstantinos, gdzie znajduje sę zaledwie kilka zabudowań, wzbudza zachwyt. 

Obserwując maciupeńkie domki i dwie cerkiewki czuję się jak "Alicja w krainie czarów". 
                             
Podobnie czarującym miejscem jest Firopotamos. 
Tutaj łódki zwyczajnie lewitują nad wodą.
Kocham czuć spokój i luz jaki unosi tutejsze powietrze. 
Jednak wszystko bije na głowę Sarakiniko! Każdy tu zostaje obezwładniony urodą tego miejsca.
Białe niczym śnieg skały zostały starannie wyrzeźbione przez morze. 
Tutaj nie można mieć złych myśli. Wszystko jest nierzeczywiste i nieskończenie piękne.
Wędrujemy po białych skałach. Zaglądamy do każdej dziury. 
Niestety musimy wracać. Odwiedzamy po drodze katakumby, które znajdują się przy zatoce Klima.
Pełni wrażeń robimy jeszcze zakupy i wracamy na łódkę.
W porcie czeka nas niespodzianka: na łódce nie mamy światła. Okazuje się, że ktoś nas odłączył od wykupionego przez nas prądu na kei i ukradł nam przejściówkę! Jakby tego było mało, odłączono nasz szlauch i pobrano wykupioną przez nas wodę! 
Zniesmaczeni o 3 rano opuszczamy Adamas. Ale i tak będę nadal uwielbiać tę niezwykłą wyspę!

poniedziałek, 4 lipca 2016

Grecja pod wodą. ( Grecja-żagle)


Jeżeli ktoś spodziewa się zobaczyć, pod wodą, w Grecji rafy koralowe, setki kolorowych rybek czy rekiny to powinien wybrać się do Egiptu lub na Galapagos. 
Mimo tych braków snurkowania w Grecji potrafią być bardzo ekscytujące. Dlaczego? Ponieważ woda tutaj ma przepiękny błękitny kolor i jest nieprawdopodobnie przejrzysta. Bardzo często łodzie znajdujące się na wodzie sprawiają wrażenie zawieszonych w powietrzu.
Ludzie snurkujący wyglądają nieraz jaby latali, a nie pływali w wodzie.
                      Fot. R. Ciechowski
Dzięki przejrzystości wody, w migoczących promieniach słońca, można zobaczyć wiele niezwykłych rzeczy. 
Najpiękniejsze snurkowania mają miejsce w Kleftikach na Milos. Za każdym razem, kiedy tu przypływam, zabieram chętnych, z załogi, na snurkową wyprawę po grotach i korytarzach.
Formacje skalne znajdujące się pod wodą powodują prawdziwy zawrót głowy. 
Nad wodą też jest cudownie.
W większości greckich zatoczek mam ogromną radochę ze snurkowej włóczęgi.

Jest to wspaniałe dopełnienie żeglarskiej przygody..


sobota, 2 lipca 2016

Księżniczka Milos. (Grecja-żagle)


Wyspa o niezwykłym kształcie (niektórzy porównują ją do nadgryzionego obwarzanka) jest prawdziwym arcydziełem natury. 
Zawsze z zachwytem obserwuję południową część wyspy.
Milos jest, dla mnie, symbolem Cyklad i zawsze wspominam je kiedy jestem w Polsce. 
Prawdziwą perłą wyspy jest zatoka Kleftiki. Kiedy widzę kamiennego rycerza, strzegącego tutaj porządku, moje serce szaleje z radości.
 Z lądu nie ma możliwości podziwiania tego miejsca. " Lądowe szczury" przywożone są, tutaj małymi jednostkami, na kąpiel. Chwilami bywa tu tłoczno.
Po południu wszyscy odpływają i zostajemy sami. Załoga pontonem penetruje wszystkie okoliczne dziury.

Jest zwyczajnie magicznie. Przez naturę koronkowo rzeźbione skały, podczas zachodu słońca, zmieniają kolory. 
Tradycyjnie po kolacji, kiedy noc bierze w posiadanie Kleftiki, bierzemy koce, szampana i zalegamy na dziobie. Rozgwieżdżone niebo pochyla się nad nami,  a my zauroczeni czekamy aż któraś gwiazda "spadnie" by pomyśleć marzenie. I teraz pozostaje nam tylko czekać jego spełnienia..