wtorek, 25 lutego 2020

Jaskinie Cuevas de Ajuy ( Hiszpania - Fuerteventura )



Całe wybrzeże wokół Fuerteventury jest bardzo piękne, ale w miejscowości Ajuy inaczej zwanej Puerto da la Pena jest naprawde niezwykłe. Marsz ścieżką Caleta Negra robi na nas wrażenie.
Naszym oczom ukazuje się najpierw czarna plaża, a przy niej jaskinie, które są dawnymi komorami magmowymi.


Warto zjawić się tu wcześniej, kiedy nie ma jeszcze tłumów. Wtedy w spokoju można napawać się urodą tego miejsca.


 Tutaj nawet szczury lądowe muszą docenić niezwykłą moc oceanu....   



niedziela, 23 lutego 2020

Półwysep Jandia i jego tajemnice.


 Po nieśpiesznym śniadaniu wsiadamy do samochodu i jedziemy w kierunku Morro Jable. Przed dwunastą docieramy do Gran Valle, gdzie ma początek żółty szlak. Tutaj zostawiamy samochód. Zamierzamy przejść Półwysep Jandia i dojść do plaży Cofete. Zaopatrzeni w wodę i dobre humory rozpoczynamy nasz trekking.


Mamy ładną pogodę. Jest 23 stopnie, a na niebie trochę chmur i słońce. Wieje wietrzyk, który przyjemnie nas chłodzi. Szlak jest świetnie oznakowany.


W dobrym tempie wchodzimy na szczyt pasma górskiego, które przedziela półwysep.


Raptownie staje się zimno. Zakładamy bluzy. Ci, którzy nie mają w co się ubrać zakładają na ręce odpinane nogawki spodni.


Pasmo zatrzymuje chmury płynące z zachodu, które nie mając nic ciekawszego do roboty zasłaniają słońce. Mamy wrażenie, że w przeciągu paru chwil znaleźliśmy się w innej szerokości geograficznej. Zaczynamy schodzić na północ.


Po drodze zamierzamy odwiedzić osławioną złą sławą Willę Wintera.



     Wynikiem przyjaźni Hitlera i generała Franko było wydzierżawienie ( w 1937 roku) całego Półwyspu Jandia, niemieckiemu inżynierowi. Od 1939 roku półwysep stał się strefą wojskową, gdzie miejscowi nie mieli wstępu. Spekulacji na temat tego co działo się w willi i na terenie półwyspu jest wiele. Dotrzeć do wiarygodnych dokumentów jest bardzo trudno. Są one skrzętnie skrywane w Niemczech i Hiszpanii.
Grupa śmiałków w latach siedemdziesiątych usiłowała odkryć sieć tuneli, które podobno prowadziły do naturalnej jaskini podziemnej, będącej kalderą wygasłego wulkanu. Tutaj miały stacjonować niemieckie ubooty. Niestety wraz z jachtem badacze wylecieli w powietrze.
Oficjalny dzierżawca - Gustaw Winter, zwany lokalnie jako Don Gustawo. zarządzał niepodzielnie półwyspem. Dlaczego znany, niemiecki inżynier (w stopniu pułkownika) znalazł się na wyspie pod przykrywką rozwoju rolnictwa i rybołówstwa w regionie? Niewolniczą pracą więźniów politycznych i jeńców z obozu koncentracyjnego w Tefi zostało wybudowane lotnisko, utwardzona droga do Cofete i okazała willa Wintera.
 Sama willa była budowana w największej tajemnicy.


Znajdowały się tu pokoje gościnne, a na strychu sale wyłożone ceramicznymi kafelkami. W wieży była rozdzielnia elektryczna. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że przywożono tu hitlerowskich dygnitarzy. Wykonywano plastyczne operacje i transportowano ich do Argentyny.
Dogodne położenie wyspy zdaje się potwierdzać wszystkie niesamowite teorie. Jednak tajemnice półwyspu Jandia i mrocznej willi Wintera wciąż pozostają nieodgadnione... Dziś willa popada w ruinę. Przed wejściem napotykamy śmierdzące truchła kóz. Siedzący w bramie dziadek wpuszcza nas za opłatą „co łaska”. Zebrane do jednego pomieszczenia różne sprzęty. fotografie i wycinki gazet rozczarowują zwiedzających. Wszędzie panuje niechlujny bałagan. Każdy wychodzi z tego miejsca z ulgą aby móc zaczerpnąć świeżego powietrza. My również, bez żalu, udajemy się w kierunku plaży Cofeta.


Z daleka słyszymy potężny huk Oceanu Atlantyckiego. Zanurzenie się wodzie powyżej kolan może implikować wywleczeniem na głębokie wody, więc wielbiciele morskich kąpieli muszą zadowolić się wodnymi igraszkami przy samym brzegu.

 Po rozładowaniu negatywnych emocji, które nas dopadły w mrocznej willi, zaczynamy powrót w kierunku południa.
 Po przekroczeniu wzgórz, ponownie wkraczamy w strefę słońca i niebieskiego nieba. Po wykonaiu ok. 17 kilometrów docieramy do naszego samochodu.  Trzeba przyznać, że cały czas byliśmy pod wrażeniem nieodgadniowej historii Fuerteventury...


środa, 19 lutego 2020

Fuerteventura - troszkę historii


Ta niezwykła, hiszpańska wyspa należy do archipelagu Wysp Kanaryjskich, które zaliczane są do Makronezji. Powierzchnia wyspy zajmuje ok. 1700 km2.
 Pierwsi osadnicy trafili tu z terenów Afryki Północnej. W XI w. p.n.e. odkryli wyspy statki Fenicjan. W 1492 roku był tu ostatni postój Krzysztofa Kolumba przed wyruszeniem w nieznane. Izabela II Hiszpańska uczyniła wyspę miejscem wolnego handlu. Na początku XX wieku powstało tu lotnisko, a w latach sześćdziesiątych, na wyspie, pojawili się pierwsi turyści i rozpoczęło się budowanie infrastruktury turystycznej. Na szczęście Fuerteventura zachowała spokojny charakter. Nie jest celem głośnej, uciążliwej turystyki. Można tu wypocząć leżąc na leżaku, jak również sponiewierać się fizycznie. Klimat jest niezwykle przyjaźnie usposobiony i przez cały rok panuje tu temperatura ok 20-28 stopni.
                                 Fot. R. Ciechowski

Wiejący tu wiatr powoduje, że odczuwalność wysokich temperatur jest znacznie niższa. Dzisiaj ( a mamy 19 lutego) jest 25 stopni w cieniu, a na błękitnym niebie wygodnie rozsiadło się słońce.
                                         Fot. R. Ciechowski

 Bardzo pomocnym jest wynajęcie samochodu na lotnisku, co jest nie bardzo dużym kosztem. Dzięki temu można dotrzeć do niezwykłych miejsc na Fuercie i okolicznych wyspach. 

wtorek, 26 listopada 2019

Lemury na Nosy Antsoha (Madagaskar)

Niezwykłe lemury można spotkać tylko na Madagaskarze i Komorach. Objęte są Konwencją Waszyngtońską (międzynarodowy układ ograniczający transgraniczny handel określonymi gatunkami zwierząt i roślin).
 Odwiedzenie bezludnej wyspy, do której należą lemury okazuje się niezwykłym przeżyciem.


 Cumujemy przy wyspie ok. 9.00.


Tutaj czeka na nas przewodnik i pierwszy lemur! Zwierzak, wytrzeszczając oczy, przygląda nam się ze stoickim spokojem.


Dostajemy od przewodnika kawałeczki bananów, którymi możemy częstować „tubylca". Nasze początkowe obawy- w jaki sposób częstować to urocze stworzonko, rozwiewa sam lemur. Ostrożnie bierze nasze dłonie, swoją mięciutką łapką i spokojnie wyjada nam owoc z ręki, a potem wylizuje banana.


 Pierwsze lody zostają stopione i zaczynamy naszą wędrówkę pod górę. Panuje niesamowity skwar. Wyspę zamieszkują trzy gatunki lemurów. Gospodarze wyspy doskonale wiedzą, że przybywające stworzenia, poruszające się na dwóch nogach, będą miały dla nich ulubione pożywienie.


 Witają nas, na ścieżce, całymi rodzinami.


Siadają nam na głowach i ramionach.


Nie okazują żadnej nerwowości czy agresji. Kiedy u jednego z nas zostaje zjedzony banan spokojnie przełażą na następną osobę, która ma w dłoni owoc. Przewodnik bacznie obserwuje czy nic złego się nie dzieje. Na wierzchołku wzniesienia znajdujemy niesamowitą konstrukcję: „ LOVE ROOM"!! Jest tu łoże sporych rozmiarów z którego widać przepiękną panoramę.


Na skale znajduje się kamienna umywalka, a z kibelka i prysznica również można podziwiać piękne widoki!


Okazuje się , że to cudo można wynajmować. Lemury oczywiście są stałymi gośćmi love roomu! Nie chce nam się opuszczać wyspy z jej mieszkańcami, ale nie mamy wyboru..     


piątek, 22 listopada 2019

Nasze żeglowanie po wodach Madagaskaru





          Przed wieczorem wypływamy z mariny na Nosy Be. Płyniemy w trzy catamarany. Tym razem organizatorem naszej wyprawy jest biuro Itaka.


Dwa katamarany są w znośnym stanie, czego nie można powiedzieć o ponad dwudziestoletnim catamaranie o wdzięcznej nazwie Epice. Zresztą jego kapitan charakterologicznie nie prezentuje się lepiej. Zauważamy dziwny sposób pływania, bo nie można tego nazwać żeglowaniem: cały czas pływamy na silniku bez względu na to czy są postawione żagle czy też nie... Na szczęście miejsca, które odwiedzamy rekompensują wszystkie pokładowe rozczarowania. Poza pierwszym dniem i ostatnim plaże i morze należą tylko do nas. Pierwszego dnia cumujemy przy niezwykłej wyspie Iranja. Składa się z dwóch części, które łączy piaszczysta, dwukilometrowa grobla.


Grobla, w zależności od pływów, jest widoczna lub znika pod turkusową wodą. Mimo sporej obecności przyjezdnych łódkami z Nosy Be (musieli przepłynąć tylko 50 km) Iranja robi na wszystkich niesamowite wrażenie. Jest to rezerwat, w którym żyją kraby palmowe i żółwie morskie.
         Wchodzimy na szczyt. Mijamy stragany z pamiątkami i wszędobylskimi dziećmi.


Kolejny raz okazuje się, że pomysłowość dziecka nie zna granic: można zjeżdżać „z górki na pazurki" nie mając pojęcia co to śnieg!


Z góry podziwiamy wszystkie odcienie turkusu, błękitu i piaszczysty, złoty przesmyk.

Pierwszy dzień powala nas na kolana, a następne są jeszcze lepsze.... Wszystkie odwiedzane wyspy oferują nam przecudnej urody plaże i ciepłą, czystą wodę.


Tubylcy witają nas z otwartymi ramionami. W niektórych wioskach mamy możliwość zakupienia piwa! Nie odczuwamy żadnej wrogości, o której wiele się mówi w internecie. Pierwsze dni pokazują, że niekontrolowane rozdawanie upominków może się różnie skończyć. Na jednej z wysepek czeka na nas duża gromada dzieci.


Kiedy wysiadamy z pontonów dzieciarnia szaleje z radości. Na widok słodyczy, baloników i ubranek radość przeradza się w niekontrolowaną agresję. Starsze wyrywają młodszym co się da, a zdesperowana ośmiolatka wyciąga spory nóż gotowa na wszystko aby zdobyć upominek. Ta lekcja uczy załogi pokory i rozsądku, a darczyńcy są w lekkim szoku do wieczora. Kiedy emocje opadają możemy spacerować po wiosce.



Jest niezwykle skromnie i nie ma rażącego syfu. W wioskach, na wyspach, są wybudowane, betonowe studnie z kranem, gdzie tubylcy mają swobodny dostęp do pitnej wody. W tej strefie klimatycznej wszędzie rosną drzewa owocowe, które dają pożywienie bez żadnego wysiłku. Mieszkańcy wysp mają drób i różne zwierzęta gospodarskie: głównie kury i kozy. Podobno też jedzą psy.. Nie mogę powiedzieć, że żyjące tu dzieci nie są szczęśliwe. Od najmłodszych lat pomagają w gospodarstwie. Strefa klimatyczna, piękne plaże i ciepły ocean dają im wszystko. Kiedy spacerujemy po plażach wysp lub snurkujemy dzieciaki szaleją z nami w wodzie.

Fot. W. Danysz
 Tańczą na piasku i popisują się figurami akrobatycznymi.


Z pewnością dotyka je wiele chorób, a edukacja nie jest priorytetem ( nieoficjalnie analfabetyzm sięgnął ok. 90%).  Za to nie wiedzą co to wyścig  ludzkich szczurów..




piątek, 8 listopada 2019

Madagaskar


Tutaj jeszcze nas nie było. Miał być tylko zwiad, a koniec końców jedzie nas 24 osoby. Madagaskar, to państwo wyspiarskie położone w zachodniej części Oceanu Indyjskiego. Główna wyspa kraju, to czwarta wyspa na świecie pod względem wielkości. Zajmuje powierzchnię 587040km2. Jest to kraj słabo rozwinięty. Oficjalnymi językami są samagalski i francuski. Jest to kraj typowo rolniczy i jest największym światowym producentem wanilii. Niestety ubogie społeczeństwo eksploatuje środowisko w destrukcyjny sposób. Wycinają lasy i wypalają pola uprawne. Organizacje ekologiczne starają się zapobiec dalszej degradacji co niestety nie jest łatwym zadaniem
Tak sobie lecimy, a ja mam nadzieję, że to będzie otwarcie nowej, wspaniałej destynacji. Nie ważne jest europejskie zadęcie, a prostota i urokliwość, na którą liczę! Lądujemy na Nosy Be. Wita nas piękna pogoda.
 Busikiem jedziemy do hoteliku, w którym będziemy mieli posiłek przed wejściem na pokład naszych katamaranów.
Jadąc widzimy rażącą biedę.
W przystani jachtowej czekają na nas trzy katamarany.
Zaopatrzenie jest już na pokładzie, więc nie pozostaje nam nic innego tylko płynąć!

wtorek, 8 października 2019

Kawałek Fuerteventury ( Hiszpania )



Dziś wynajęliśmy samochód z zamiarem zwiedzenia wyspy. Skierowaliśmy się na północ. Odwiedziliśmy miasto Gran Tarajal.


 Jest to miejscowość, w której nie ma turystów zagranicznych. Na ulicach słychać tylko język hiszpański. Wypiliśmy kawę w nadbrzeżnej kafejce i udaliśmy się dalej na północ. Początkowo towarzyszył nam wulkaniczny krajobraz, który w kilka chwil przerodził się w złote plaże.


Wydaje się być nieprawdopodobnym, że żółty, drobny piasek przesyła tu wiatr z Afryki.


 Fuerteventura jest mekką surfingu, windsurfingu i kitesurfingu. Każda z tych trzech grup króluje na oceanie w zależności od siły wiatru i wielkości fal. Na drogach co chwilę napotykamy samochody wielbicieli sportów wodnych.


 Z wiatrem i dużymi falami nie ma żartów.

 
Szaleńcy, którzy lekceważą prognozy pogody szybko zostają ukarani przez naturę. Często mają farta, że mimo bezkresnej głupoty wyszli cało z opresji..
Przed Corralejo zatrzymujemy się na wspaniałej plaży gdzie znajduje się Rezerwat Przyrody Corralejo.


Na plaży- jak wszędzie tutaj jest mało ludzi. (Na wyspie pełne ludzi plaże są tylko przy resortach hotelowych, które obejmują niewielką część wybrzeży.) Z wielką radochą wygrzewamy się na piasku i słuchamy szumu fal. Podziwiając wyczyny kitesurferów zaczynamy myśleć czy też nie spróbować.....
 Powoli zaczynamy wracać do Costa Calmy. Tym razem wracamy interiorem. Księżycowy krajobraz tylko przy miejscowościach przybiera zielony charakter. Pniemy się mozolnie pod górę. Wokół roztaczają się wspaniałe widoki. Docieramy, na wysokość 650 metrów, do Mirador Morro Velosa. Podobno stąd rozciąga się jeden z najpiękniejszych widoków na wyspie. Trzeba przyznać, że panorama jest imponująca.


Jest tu znacznie chłodniej i nieźle wieje. Głodni wracamy na zasłużoną kolację.


piątek, 4 października 2019

Fuerteventura (HISZPANIA)


Fuerteventura wita nas piękną pogodą: +25 stopni, słońce i lekki wietrzyk. Lato panuje tu przez cały rok. Wyspa ma podłużny kształt o długości 142 kilometry. 90 procent wyspy podlega ochronie przyrody. Dlatego nie poszerza się terenów pod zabudowę nowych resortów turystycznych. Można ewentualnie na miejscu starych wybudować nowe. Dzięki licznym obszarom chronionym panuje tu spokojna atmosfera i nie ma dzikich tłumów.
 Krajobraz ma charakter wulkaniczny.
Tylko w miejscowościach można zobaczyć piękne palmy, kaktusy i krzewy usiane kwiatami.
Po godzinie dojeżdżamy do Costa Calmy. Zachwyca nas zadbanie miejscowości i niesamowity park palmowy. Jest tu sporo hoteli, ale też dużo apartamentów i domków prywatnych. Knajpki przyjmują zrelaksowanych turystów i tubylców. Na ulicach panuje spokój i luz.

Generalnie nikt tu się nie spieszy.