Większość z nas rwie się do samodzielnego wykonywania wszelkich prac gospodarskich żyjąc w świętym przekonaniu, że zrobi je najlepiej. Moja rodzina niestety należy do tego gatunku. W tym tygodniu Wojtek postanowił zrobić porządek na dachu z antenami.

Ja oczywiście powędrowałam za nim. Moja pomoc okazała się porażką, bo wyrządziłam więcej szkód niż
napraw.



My zresztą, dla sąsiadów, też wyglądaliśmy szokująco (diagnoza o naszej " nienormalności" została wydana już dużo wcześniej).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz