Mimo zapowiedzi o zimnych wieczorach i nocach popłynęliśmy żaglówką na cudowny biwaczek. Mieliśmy fantastyczną żeglarską pogodę: słońce i wiatr.

Tym razem szczęście się do nas uśmiechnęło i mieliśmy możliwość zacumować przy naszej ukochanej skarpie na niedużej wyspie, na Narwi.Uwielbiamy to miejsce, ale niestety nie jesteśmy jedynymi i dlatego rzadko jest tu pusto.


Tym razem szczęście się do nas uśmiechnęło i mieliśmy możliwość zacumować przy naszej ukochanej skarpie na niedużej wyspie, na Narwi.Uwielbiamy to miejsce, ale niestety nie jesteśmy jedynymi i dlatego rzadko jest tu pusto.

Wojtek błyskawicznie podreptał po chrust na ognisko, a ja uradowana pobiegłam rwać mirabelki z pobliskiego drzewa.

Drzewko zazdrośnie strzegły półtorametrowe pokrzywy. Ręce miałam poparzone kompletnie ( po tym komary były mi absolutnie obojętne!) ale narwałam pełne kieszenie i były pyszne! Nasze mirabelki, na działce, są jeszcze niedojrzałe.


Drzewko zazdrośnie strzegły półtorametrowe pokrzywy. Ręce miałam poparzone kompletnie ( po tym komary były mi absolutnie obojętne!) ale narwałam pełne kieszenie i były pyszne! Nasze mirabelki, na działce, są jeszcze niedojrzałe.

Nasz wieczór był iście magiczny. Było ciepło wbrew prognozom i nie zajrzał do nas żaden komar!
Zjedliśmy wspaniałe żarełko z grilla. Mieliśmy dobre wino i piwo.

Na dodatek siedzieliśmy sobie przy ognisku na super wygodnych nowo zakupionych siedziskach.

Tak można świat doganiać ! Powtarzam setny raz: niech żyje Jezioro Zegrzyńskie!

Na dodatek siedzieliśmy sobie przy ognisku na super wygodnych nowo zakupionych siedziskach.

Tak można świat doganiać ! Powtarzam setny raz: niech żyje Jezioro Zegrzyńskie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz