Jak było? Orgastycznie!!!! Niespieszne życie przez 10 dni!!!! Mieszkałyśmy w prywatnej willi na plaży.
Podczas przypływu ciepły ocean wchodził nam do ogrodu.. Willa znajdowała się na Kiwengwa- spokojnym wybrzeżu Zanzibaru. Nie było tu wielkich hoteli ani tłumu turystów.
Pyszne jedzenie zapewniał nam maleńki hotelik Poa Poa z uroczymi bungalowami, którego właścicielami byli Polacy!
Miałyśmy do przejścia 20 metrów plażą. Idąc na posiłki nie potrzebowałyśmy butów ani ubrań. Na kostiumy zarzucałyśmy cokolwiek:)Odwiedziłyśmy małpy w Jozani Chwaka Bay National
Oczywiście jak na grupę “Lejdis” przystało nie obyło się bez zakupów!
A wieczorem czekała nas kolejna niespodzianka: przewodnik zaprosił nas do swojego domu na kolację gdzie, przy tradycyjnym żarełku, spędziłyśmy super wieczór z jego rodziną.
Z pewnością nie zapomnimy naszych dzikich tańców o świcie!Niestety cudowne wyjazdy mają to do siebie, że szybko się kończą. Z żalem opuszczałyśmy Zanzibar. Muszę przyznać, że podczas tego pobytu , na nowo, odkryłam tę wyspę. A teraz cóż… trzeba myśleć gdzie zorganizować kolejny wyjazd, ale o to niech się martwi Nautica Travel:)