niedziela, 18 czerwca 2017

Rozpoczynamy nasz rejs! ( Grecja)

Pożegnaliśmy Ateny i wreszcie wyruszyliśmy.
Prawdziwy żeglarz powinien rozpocząć swój rejs od przywitania Neptuna!
 Szef mórz i oceanów potrafi być równie łaskawy jak okrutny dla braci żeglarskiej,  więc warto dbać o jego przychylność.
 W sobotnie popołudnie przemknęliśmy 28 mil i zacumowaliśmy przy wyspie Agkistri. 
 Podczas kolacji towarzyszyły nam gwiazdy i spokojne morze. 
W nocy obudził nas nasilający się wiatr, a nad ranem zaczęło lać i nie było mowy o jakimkolwiek upale! 
Cóż było robić. Zostały wyciągnięte sztormiaki i w mazurskich klimatach udaliśmy się w kierunku Sounionu. 
Ahoj Mazury! 


Rozpoczynamy nasz rejs! ( Grecja)

Pożegnaliśmy Ateny i wreszcie wyruszyliśmy.
Prawdziwy żeglarz powinien rozpocząć swój rejs od przywitania Neptuna!
 Szef mórz i oceanów potrafi być równie łaskawy jak okrutny dla braci żeglarskiej,  więc warto dbać o jego przychylność.
 W sobotnie popołudnie przemknęliśmy 28 mil i zacumowaliśmy przy wyspie Agkistri. 
 Podczas kolacji towarzyszyły nam gwiazdy i spokojne morze. 
W nocy obudził nas nasilający się wiatr, a nad ranem zaczęło lać i nie było mowy o jakimkolwiek upale! 
Cóż było robić. Zostały wyciągnięte sztormiaki i w mazurskich klimatach udaliśmy się w kierunku Sounionu. 
Ahoj Mazury! 


sobota, 17 czerwca 2017

Witajcie Ateny! ( Grecja)


Stolica Grecji powitała nas ciężkimi chmurami.
Pierwszy raz włóczyliśmy się po Atenach w deszczu!
                                 
 Psy i koty leniwie spacerowały. 
Po godzinie słońce wróciło na swoje miejsce. 
W marinie Alimos Kalamaki przywitała nas Polska flaga.
                           
Łódki wracały z rejsów cały piątek. 
Sobota rano była pracowita. Jak zawsze zrobiliśmy zaprowiantowanie. 
                                       
I możemy wypłynąć!

środa, 14 czerwca 2017

Flamencowo, kolorowo.


Jak co roku Szkoła Tańca Flamenco Triana przygotowała wielki koncert finałowy.

 I jak zawsze za kulisami towarzyszyły nam nerwy, łzy radości, wściekłości i wzruszenia. Widzowie natomiast mogli cieszyć oczy tańczącymi kolorami na scenie. 
Bo takie jest flamenco: barwne i taneczne!

wtorek, 13 czerwca 2017

My się deszczu nie boimy!


Prognozy na ostatni weekend był fatalne. W piątek świeciło słońce i nie byliśmy zachwyceni z tego, że musimy zrezygnować z naszych żeglarskich planów. W końcu, wbrew prognozom, zapakowaliśmy zestaw wyjazdowy: nas, psa i żarcie i pojechaliśmy nad Zalew Zegrzyński. 
Płynąc obserwowaliśmy piękny zachód słońca. 
Jaki był zachód taki był również wieczór!
Następnego dnia  pogoda była nadal piękna. 
                               
Dzień pogodowo i żeglarsko był fantastyczny. Na kolejnym biwaku pies szalał w wodzie, aż wreszcie padł w trawie.
Spędziliśmy znów fantastyczny wieczór przy ognisku. 
Raczyliśmy się, przygotowanymi w czerwonym winie,  polędwiczkami wieprzowymi. 
Na złość meteorologom niedziela była równie piękna. Spędziliśmy na wodzie cały dzień upajając się słońcem i wiatrem.
Jak w piątek zaczęliśmy, tak w niedzielę zakończyliśmy rejs cudnym zachodem słońca. 
Szkoda było znajomych, którzy sugerując się prognozami pogody zostali w domach zamiast cieszyć się wiosną, która wreszcie przypomniała sobie o nas..

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Szalony weekend


Po kilkumiesięcznych przygotowaniach widzowie mogli obejrzeć, w Klubie Sportowym Zakręt, efekty pracy kobiet, które mimo obowiązków rodzinnych i zawodowych potrafią znaleźć czas, po pracy, na coś więcej niż siedzenie przed telewizorem. 
Występy z Pole dance wymagają dużej sprawności fizycznej, dzięki której niemożliwe staje się możliwym!
                               
Zmierzenie się z musicalem Chicago było aktem niezwykłej odwagi. 
Obecność na występie rodzin i przyjaciół z jednej strony bardzo tremowała, ale też dopingowała. 
Instruktorka Marzena Barcik ( założycielka Folies Dance Company) w każdy występ swoich podopiecznych wkłada całe serce i dlatego wszyscy dają radę!
A po występach ( już bez peruk, ale jeszcze z seksownymi, czerwonymi ustami) balowaliśmy do białego rana!
Grunt to jednak gonić ten świat i tyle....

sobota, 3 czerwca 2017

Jaka jest Islandia?


Niesamowita!!! Nieduża wyspa ( ok 1/3 powierzchni Polski) jest dla turystów prawdziwym rajem krajobrazowym. 
Ilość wodospadów, górskich przełęczy, wijących się rzek porazi nawet największego sceptyka. 
Dla mnie nowością było obserwowanie czoła lodowca. 
Wybuchające gejzery i gorące źródła są dla obcokrajowców naprawdę niezwykłe! 
Kąpiele w gorącej wodzie (do 40 stopni), przy zimnym powietrzu, sprawiają prawdziwą radochę. 
My poruszaliśmy się terenowym ISUZU, który miał niewielki camper. 
Przeznaczony był dla maksymalnie czterech osób. Dla dwóch jest idealny. Dzięki naszej mobilności mogliśmy bardzo dużo zobaczyć i wjeżdżać w trudny teren.
 I spać gdzie nam dusza podyktowała. Należy jednak pamiętać, że stając na dziko niedaleko drogi można być otrąbiwanym całą noc przez przejeżdżające samochody. Kierowcy dają tym wyraz niezadowolenia, dla tych, którzy nie parkują na płatnych miejscach campingowych! Nam zdarzyło się to raz. Na szczęście zabraliśmy zatyczki do uszu:))
Generalnie ludzie żyjący tutaj są bardzo przyjaźni. (Bardzo dużo jest emigracji z Polski.) 
Jedno co mnie nie powaliło to bardzo wysokie ceny i architektura miejska
Trudno było znaleźć tradycyjne domy porośnięte trawą. 

Jedynym miasteczkiem, które nas zachwyciło było wysunięte na wschód Seydisfjordur.  
Kolorowe zabudowania cudownie współgrały z promieniami słońca i otaczającymi miasto wodospadami. 

Śpiąc tutaj słyszeliśmy szum wodospadów. 
Tradycyjną potrawą jest zupa mięsna, którą można kupić na każdej stacji benzynowej i fish and chips, które można kupić w budkach na każdym rogu w miastach. 

Nierozłącznym elementem krajobrazów są piękne konie.
Pasą się dostojnie z rozwianymi grzywami.

                                       
I owce, którym na wiosnę rodzą się maleństwa. Maluchy tworzą bandy, które nieźle baraszkują na zielonych polach.
Kraj jest niezwykły, ale mieszkać tu: nigdy! Pogoda tutaj nie rozpieszcza swoich mieszkańców. 
Mimo pobytu w maju i światła dziennego całą dobę przydały się nam kurtki puchowe i dobre zabezpieczenie przeciwdeszczowe. Aura potrafiła się zmieniać kilkakrotnie w ciągu kilku godzin. 
A co dopiero jesienią i zimą kiedy słońce pojawia się chwilę na niebie lub wcale! A zimny wiatr, z deszczem i śniegiem, bierze w panowanie na kilka miesięcy cały kraj.
Ze zwiedzaniem Islandii trzeba się spieszyć. Niestety dzięki dogodnym połączeniom powietrznym zaczyna się rozwijać turystyka masowa. My byliśmy przed sezonem, ale w czerwcu i lipcu pojawiają się tłumy turystów, szczególnie w łatwo dostępnych miejscach. 
Jesteśmy zauroczeni tym miejscem i zamierzamy odwiedzić je wkrótce. Za kilka lat prawdopodobnie większość cudów przyrody będzie ogrodzona metalowymi płotkami czego Islandii i nam wszystkim nie życzę!