środa, 12 lutego 2014

Jack Strong- bohater wszechczasów


Polska Armia miała zaszczyt mieć w swoich szeregach Ryszarda Kuklińskiego. Genialnego stratega i niepospolicie inteligentnego żołnierza. 
                                                      źródło: niezłomni.com
Historia najsłynniejszego szpiega Zimnej Wojny opowiedziana w najnowszym filmie Władysława Pasikowskiego wydaje się być spłycona i nie w pełni ukazująca realia tamtych czasów. A szkoda, bo młodzi ludzie idąc na ten film nie będą, tak naprawdę, w stanie zrozumieć problemów komunistycznej Polski. Film zaczyna się mocnym akcentem (scena spalenia szpiega w hucie). Niestety sama intryga pokazana jest w sposób dość naiwny. W filmie mądrzy są Amerykanie i Kukliński, a reszta to naiwna zgraja niedouczonych żołdaków polskich i rosyjskich. 
Świetnie zagrali w filmie Marcin Dorociński i Maja Ostaszewska, a Krzysztof Dracz wcielił się absolutnie w rolę Wojciecha Jaruzelskiego. 
                                                       źródło: stopklatka.pl
                                                      źródło:film.dziennik.pl
Życiorys Ryszarda Kuklińskiego zasługuje na kontynuację tego filmu. Jego życie, po ucieczce z okupowanej Polski przez reżim Radziecki, nadal było pełne dramatyzmu..

poniedziałek, 10 lutego 2014

W rytmach brazylijskiej samby

T                                     
Autorką niezwykłego pióropusza jest Margarita (sambashow) 
                                    
Przygotowania do naszego corocznego balu przebiegały nieraz w wielkiej tajemnicy. Zdobywanie elementów strojów i ich przygotowanie  zajęło większości z nas trochę czasu. Stawiliśmy się w doskonałych nastrojach w klubie Deski. Przywitała nas z uśmiechem szefowa- Pani Łucja.
Jak co roku pomysłowość przerosła wszelkie oczekiwania.

                                       



                                   



                                 

Stroje były fantastyczne. Szaleliśmy na parkiecie do 4 rano. Oczywiście były wybory najlepszych strojów. W konkursie Pań zwyciężyła grupa tancerek z sambodromu, w której miałam przyjemność tańczyć.
W konkursie Panów zwyciężył team trójki wariatów Brazilian Life Guard ( każdy bal z taką ochroną jest bezpieczny!).
Był nawet występ samby przygotowany przez tancerzy i uczestników balu. 
Nasz dziewiąty bal dał się każdemu we znaki (po kilku godzinach skakania następnego dnia wszyscy ledwo powłóczyli nóżkami). Aż strach pomyśleć co będzie w przyszłym roku!

piątek, 7 lutego 2014

Na łyżwach też można gonić ten świat


Wczoraj Wojtek wpadł na genialny pomysł pójścia na łyżwy na nasz Stadion Narodowy ( jeszcze tam mnie nie było). Błyskawicznie skrzyknęliśmy parę osób i o 21.30 stawiliśmy się na tzw. Zimowym Narodowym. Dzięki późnej porze nie było dzikich tłumów. Muszę przyznać, że stadion prezentuje się wspaniale. 
      
Nie mniej wspaniale prezentuje się całe zaplecze. 
Zaskoczyła nas jedynie kontrola przy wejściu. Czuliśmy się jakbyśmy wchodzili na teren NASA. Po założeniu łyżew, przed samym wejściem, odbyło się skanowanie naszych biletów, następnie postawiono nam na dłoniach pieczątki znacznych rozmiarów. Po przejściu 30 metrów, przy samej bramce na lodowisko, ponownie odbyła się kontrola. Tym razem bilety zostały przedarte, a na dłoniach umieszczono nam następną ( malutką) pieczątkę!  Wreszcie mogliśmy rozwinąć skrzydła! 
Szaleliśmy ponad godzinę. 
                              
Mnie udało się przejechać leżące dziecko i stłuc (sobie) solidnie kolano. Ale było warto!

poniedziałek, 3 lutego 2014

Gonitwa małymi kroczkami


Pod koniec tygodnia mróz zelżał i weekend zapowiadał się wspaniale. Stęsknieni naszej działki w sobotni ranek zdecydowaliśmy się ją odwiedzić. Kiedy dojechaliśmy do Nieporętu naszym oczom ukazał się wspaniały widok.
 Nad zamarzniętym Zalewie Zegrzyńskim ujrzeliśmy dziesiątki kolorowych, różnego rodzaju żagli. 
Wreszcie dojechaliśmy do celu. Samo dojście od samochodu do domu było wyzwaniem. Pierwsze 5 minut zajęła nam walka z zaśnieżoną furką. Prawdziwym szokiem  było dla naszego kota dotarcie do domku. Simi usiłowała się unosić nad śniegiem, ale co chwila ginęła w miękkim puchu.
Wszystko wokół wyglądało niezwykle romantycznie. 
Dom był wychłodzony na maksa. Wojtek rozpalił w kominku i błyskawicznie uciekliśmy na trekking ( przecież nie będziemy czekać na wzrost temperatury w takim zimnie!). Marsz zajął nam jakieś dwie
godziny.
 Po powrocie w domu było "aż" 12 stopni. Ustawiliśmy kanapę i fotel przy samym kominku. Wieczorem przyjechali znajomi i córka z chłopakiem. Spędziliśmy upojny wieczór przy kominku pijąc grzane wino i jedząc pieczone kawałeczki łososia i ziemniaków.
Trzeba przyznać, że kładzenie się do zimnej pościeli było dużym przeżyciem! Ale rano było już cieplutko (22 stopnie). 
Po nieśpiesznej kawie i ogrodowych porządkach ( po wichurach mieliśmy sporo odłamanych konarów i gałęzi) udaliśmy się znowu na trekking.
Było ślisko jak jasny gwint! Dobrze, że założyliśmy raczki na buty. 
 Idąc wzdłóż kanałku co chwila słyszeliśmy odgłosy skaczących do wody i chowających się bobrów. Doznaliśmy chwilowego paraliżu ( w związku z tym nikt nie zrobił zdjęcia) jak obok nas przemknęło stado ponad trzydziestu dzików!
Było magicznie! W takich chwilach zawsze myślę, że nie trzeba dalekich podróży aby odkrywać piękno świata. Małymi kroczkami też fajnie jest go gonić..

piątek, 31 stycznia 2014

Pod Mocnym Aniołem


W najnowszym filmie Smarzowski ponownie szokuje naturalistycznym podejściem do,życia.
 Jest wam źle, jesteście nieszczęśliwi? To biegnijcie i obejrzyjcie ten film. Wychodząc  z kina będziecie mieli pewność, że wasz świat jest malowany różowymi farbkami. 
Film ukazuje upadek alkoholików, którzy podnoszą się tylko po to aby w krótkim czasie upaść jeszcze niżej. Po przekroczeniu pewnej bariery to nie człowiek kieruje swoim życiem lecz wóda. 
źródło: www.pinger.pl
Poniżając swoje ego i często leżąc we własnych ekskrementach, bohater filmu w nieskończoność powiela swoje błędy. 
źródło: ncplusik.pl
Dopiero kiedy pojawia się wielka miłość zaczyna pragnąć powrotu do normalności. Ale jak to w życiu bywa na wszystko jest czas i nie należy tego przegapić. A niektórym z nas wydaje się, że panują nad światem i mogą go gonić w nieskończoność...

wtorek, 28 stycznia 2014

Rodzinne takie tam..


Jedno co jest niezmienne w naszym zaganianym i skomputeryzowanym świecie to wartość jaką niesie ze sobą rodzina. To ona jest opoką tego świata. To ona jest podstawą do tego jakimi będziemy w dorosłym świecie i czy przekażemy pozytywną aurę następnemu pokoleniu. 
Ostatnie święta spędziłam w górach z najbliższą rodziną. Było wspaniale. Brakowało mi jednak reszty rodzinki i dlatego pstanowiliśmy spotkać się z okazji urodzin Wojtka.
Przy jednym stole usiadły cztery pokolenia. Harmider był ogromny. Wszyscy mówili jednocześnie ( typowy zjazd zwariowanej rodzinki). Najmłodszy szkrab miał 3 lata, a senior rodu 79 (każdemu życzę takiego zdrowia i poczucia humoru! ) 

                        

Fajnie było patrzeć na ten rodzinny tygiel... 

niedziela, 26 stycznia 2014

Zwierzaki w mieście


Od najmłodszych lat kiedy odwiedzałam Warszawskie ZOO towrzyszyły mi mieszane uczucia. Z jednej strony szalałam z radości widząc niezwykłe zwierzęta, ale z drugiej strony było mi przykro za ich zniewolenie. Dodatkowym negatywnym elementem były fatalne warunki. Cel edukacyjny aby pokazać różne gatunki był osiągnięty, ale życie za kratami było gehenną dla zwierzaków.  Przez ostatnie lata zaczęto przywiązywać większą wagę do warunków bytowych. 
Opiekunowie zwierząt stają na głowach aby wybiegi były namiastką naturalnych środowisk. 
Jest to szczególnie trudne w miesiącach zimowych kiedy życie może się toczyć w zamkniętych pawilonach. 

W Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym też nastąpiły duże zmiany. W nowych pawilonach jest dużo zieleni i światła. 
Słonie, żyrafy czy nosorożce mają w nowych pomieszczeniach znacznie lepsze warunki.

                                            

Ostatnio na świat przyszło małe szympansiątko, które jest dumą opiekunów. Zobaczenie maleństwa jest sztuką gdyż nieustannie jest chronione przez rodziców i resztę stada. Małe małpki czy surykatki wydają się być szczęśliwymi. 
Niestety niektóre zwierzęta są otępiałe lub kręcą się w kółko. Zoo zawsze będzie dla nich więzieniem, nawet wtedy kiedy schronienie znajdują tu chore czy okaleczone stworzenia.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zauroczeni światłem


II Królewski Festiwal Światła w Wilanowie odbił się szerokim echem w Warszawie i okolicach. Zachwytowi Warszawiaków i okolicznych mieszkańców nie było końca. Na szczęście zdecydowano się pokaz świateł powtórzyć. I tak gnani ciekawością pojechaliśmy, wczoraj wieczorem, do Wilanowa. 
Fasada wilanowskiego Pałacu była naturalnym ekranem ( tzw. mapping), na którym pokazywały się historyczne sceny. 

Co kilka sekund budynek zmieniał swoje oblicze.

W pałacowym ogrodzie zbudowano również imponującą instalację świetlną, która odtwarza naturalny kształt wszystkich krzewów i nazwano ją Ogrodem Północy.

Trzecią atrakcją okazał się Labiyrnt Światła, po którym biegali roześmiani dorośli i dzieci. 
                                       


Mimo siarczystego mrozu spędziliśmy tam ponad półtorej godziny biegając w labiryncie i tańcząc na śniegu. 
                                       
W końcu mróz nas wygonił do kawiarenki, gdzie z dużą radością wypiliśmy gorącą, mało dietetyczną czekoladę. I to było wyśmienite podsumowanie udanego wieczoru. 

czwartek, 16 stycznia 2014

Podróżować wygodnie


Możemy już nie bać się nawet najdalszych podróży! Studio kawamura-ganjavian zaprojektowało poduszkę strusia! Model tego cuda został sprowadzony do Polski. Jest w niej wygodnie, cieplutko i nie razi nas żadne światło.
fot. R. Świątkowski
To nie wszystko! Przespanie się w biurze też nie będzie żadnym problemem. Nawet jest gdzie rączki schować. 
fot. R. Świątkowski
Poduszka strusia jest przedmiotem marzeń wielu osób. Gonisz świat i śpisz smacznie. To ci dopiero cudo!

sobota, 11 stycznia 2014

Wilk z Wall Street


Tak wielkie wrażenie wywarł na mnie ładnych parę lat temu Gladiator. 
Film Martina Scorsese jest niesamowity, a Leonardo DiCaprio zagrał rolę na tysiąc  procent. 
źródło: www.tokfm.pl
Nie ma reakcji obojętnych po obejrzeniu tego filmu. Większość publiczności opuszcza salę kinową z wypiekami na twarzy. Jedni wychodzą zafascynowani, inni "uśmiani po pachy", a jeszcze inni zgorszeni. 
 Zdobywanie ogromnych pieniędzy bez zahamowań i zasad moralnych jest hasłem przewodnim tego dzieła.
W Polsce może obejrzeć go każdy obywatel, który osiągnął wiek 15 lat. Nie wiem kto o tym decydował, ale chyba nie miał okazji zobaczenia tego co się dzieje na ekranie. Poza tym w naszych kinach nie zawsze jest sprawdzany wiek młodych ludzi. 
14 letnia córka moich przyjaciół z koleżanką obejrzały Wilka z Wall Street. Rodzice dziewczynki dowiedzieli się o tym po fakcie, a film dopiero zamierzajją zobaczyć. Nie sądzę żeby oglądanie przez dzieci sceny wciągania do nosa przez rurkę ścieżki z odbytu prostytutki było dobrym pomysłem. Poza tym młodzież widząc ujęcia z prostytutkami, (które robią panom laski gdzie się da lub pieprzą się ze wszystkimi na biurkach -np na sali pełnej ludzi)  poznaje "prawdziwe" oblicze biurowej pracy! 
Film jest naprawdę świetny, ale powinien być skierowany do publiczności dorosłej.

wtorek, 7 stycznia 2014

Jesienna zima


No cóż, zima zawitała tylko w górach i to na krótko. Jedni się cieszą z tego powodu, a inni walczą z deprechą. My podjęliśmy walkę i pojechaliśmy nad Zalew Zegrzyński.
Zwierzaki chyba nie zostały powiadomione, że mamy zimę:
bobry szaleją z wycinką okolicznych drzew.

Krety pracują pełną parą (podobno dostały dotacje z Unii). Możemy się od nich uczyć budowli tuneli..
A łabędzie pływają sobie w najlepsze z młodymi! 
Wędrując znaleźliśmy niezwykłe gniazdo remiza. Podczas wiatrów misterna budowla zawieszona na końcu cienkiej gałązki kolebie się we wszyskie strony. Młode muszą się wtedy czuć jak na rollercoasterze!
Mamy wrażenie, że to nie styczeń, a wrzesień.
Jest bardzo cicho. Uczucie smutku potęguje mgła nad łąkami.

Całe szczęście, że zostaliśmy na wieczór zaproszeni na antydepresyjną imprezkę!
Jakoś trzeba sobie radzić z tą jesienną zimą.